Aureus: moja strona | blog | galeria | ranking | kolekcja | lista życzeń | aktualnie gram/czytam

15-08-2009 09:58

Karnawał Blogowy #3 - Niezapomniana sesja?

W działach: karnawał, rpg, społecznie, wspominki

Karnawał Blogowy #3 - Niezapomniana sesja?Temat postawiony przez smartfoxa wywarł na mnie dziwny wpływ. Pierwsze wrażenie było chyba powszechne: „Świetny temat! Będzie się można nieco rozerwać!”. Gdy jednak zacząłem zastanawiać się nad tym, którą sesję wybrać, pojawił się problem. I to nie interpretacyjny, lecz personalny.

Przede wszystkim musiałbym wybrać nie jedną sesję, lecz jedną scenę, gdyż na nawet najlepszym spotkaniu zdarzyły się rzeczy, które owszem, są niezapomniane, lecz wolałbym o nich zapomnieć. To kłótnia z graczem, to fatalna narracja, to telefon w czyjejś kieszeni. Niektórych elementów nigdy nie zapomnę, gdyż już zawsze będą dla mnie przestrogą. I to nie przestrogą ogólną, lecz pikokosmiczną, jak „z tamtym graczem się więcej nie umawiaj na wspólną intrygę, bo i tak wszystko spieprzy”.

Po drugie nie umiem bezkompromisowo rozgraniczyć czasu sesji od po-sesji i przed-sesji. Jako gracz zawsze lubiłem moment kreacji postaci i robiłem wszystko, by postać nie tylko pojawiała się w świecie gry i rozwiązywała sytuację, ale też coś ze sobą wnosiła niepowtarzalnego – i by element ten ewoluował. Moja pierwsza, ultradebilna (gimnazjalna) postać do WFRP1 wyrażała to przede wszystkim własnym sklepem na kółkach, którym jeździła od miasta do miasta. Później zacząłem dojrzewać i postacie polepszać, przez co przyjemność i „pozytywną niezapominalność” sesji zawsze w jakiejś mierze pokładam w swojej postaci, a więc też w czasie jej tworzenia, rozwoju, przemyśleń nad jej charakterem i ciekawymi sposobami odgrywania.

Jako prowadzący zaliczyłbym tu też czas przygotowywania sesji, czytania podręczników, poszukiwania inspiracji, wreszcie czas feedbacku i rozdawania pdków (a także ulgi: uf, przynajmniej na tydzień mam to z głowy). Zawsze byłem lepszym graczem niż prowadzącym, lecz o ile wiem, że w Poznaniu są drużyny, gdzie na dwóch graczy przypadają trzy osoby, które wolałyby prowadzić sesję, to w mym nieszczęsnym Luboniu nigdy takich statystyk nie było i obecnie w L5K 1st Ed muszę prowadzić „z braku laku”. Myślę, że każda chwila, gdy usłyszałem „było bardzo fajnie” też stała się niezapomniana, zwłaszcza, że me sesje nie są nigdy dopracowane, nie mam scenariuszy i oryginalnych pomysłów. Swoje „szkolenie mg” ograniczam głównie do zachęcania graczy do działania i samowolnego napędzania sesji.

Trzecia rzecz: kilka godzin gry w tygodniu (albo i w miesiącu, albo i w kwartale – różnie to bywa) mimo wszystko warunkuje dużą część mojego dnia. Polter, Bagno, newsy, masa Planescape. Być może ten czas, który spędzam słuchając, czytając, dys(k/p)utując i poszukując jest też elementem sesji. Formą bardziej zdecentralizowanego przygotowania do gry, który ostatecznie zwraca się po dosyć długim czasie, gdy mogę pomyśleć: „dziś ze swoich pomysłów jestem naprawdę zadowolony, lubię tak grać”.

Są ludzie grający w RPGi i erpegowcy. Są tacy, którzy raz na tydzień/miesiąc spotykają się z kumplami i grają – jak chociażby moi obecni gracze w L5K, którzy nie interesują się RPG. Po prostu czytają podręcznik, przychodzą na sesję i wszyscy świetnie się bawimy. Oni grają w RPG.

Jestem erpegowcem. Spędzam czas nie tylko na spotkania, ale też na przygotowania, na wiedzę metasettingową i metasystemową, na masę przygotowań znacznie wykraczających poza „pomysł na sesję”, na rozwijanie różnych systemów i poznawanie innych ludzi z tymi samymi zainteresowaniami.

Dla mnie każda chwila przy stole, nieważne, czy z kartą postaci, czy notatkami prowadzącego, czy wreszcie monitorem z odpalonym Polterem są jedną, rozbitą po continuum sesją. Rekreacyjnym wyrywkiem życia, który, jak to życie, dzieli się na lepsze i gorsze momenty, ale ostatecznie chce się pamiętać przede wszystkim dobre chwile.

Do niezapomnianej sesji zaliczyłbym więc:

- moment, gdy po raz pierwszy próbowałem uformować drużynę pośród znajomych w drugiej klasie gimnazjum, a więc 2003 roku, bieganie po korytarzach, stołówce, szeptanie w ławce na lekcjach.
- moja pierwsza, dojrzała postać dającą mnóstwo narzędzi do jej odgrywania. WFRP2, profesja podstawowa „Sługa”, wywodzący się z kultury przypominającej europejską kulturę Romów, mający dążyć do zostania magiem Cieni. 2008 rok.
- pierwsze odrzucenie mojego tekstu przez Furiatha w dziale WFRP Poltergeista. Był to prawdopodobnie 2004 rok, gdy na Polterze korzystałem z jeszcze innego nicka. Był to ogromny zastrzyk mobilizacji na następne lata.
- chwila, gdy swym najemnikiem ogłuszyłem pędzącego po śmierć zabójcę trolli, by po chwili samemu tego trolla zadźgać. 2005 rok.
- gdy otrzymałem pierścień dający mej postaci możliwość postrzegania rzeczy jedynie w różnych barwach szarości, tym bledszej, im coś bardziej zbliżonego było ku dobru, i tym mroczniejszej, im bardziej zbliżone było ku mrokowi. 2005 rok.
- gdy mój towarzysz z drużyny postanowił ukryć się przed watahą wilków nie na drzewie, lecz pod wozem. 2006 rok.
- gdy po raz pierwszy miałem odegrać atrakcyjną kobietę, kokietującą gracza i dzięki pewnej audycji z Internetu zrobiłem to całkiem nieźle, nie nastawiając się (ani gracza) na śmieszność. Była to dla mnie największa próba odgrywania postaci. Zeszły tydzień.
- gdy snajper z własnej drużyny postanowił zabić moją postać w ruinach Chicago i potrafiłem przyjąć na siebie ten wyrok bez szczeniackich zagrywek w stylu „a ja właśnie nabrałem ochoty, by się ukryć za gruzem i mnie nie widzisz”. 2009 rok.
- gdy zrozumiałem, że RPG nigdy nie da mi tego, co Planescape: Torment i że RPG to przede wszystkim „game”. 2007 rok.
- gdy spróbowałem na podstawie Q10 zrobić własną mechanikę i opracowałem w głowie swój pierwszy, autorski świat, w którym nigdy jeszcze nie grałem. 2008 rok.
- gdy mój przyjaciel (a wtedy jeszcze tylko gracz poznany w Internecie) zegrał ze mną i grupą innych osób w WFRP na czacie i po w 100% improwizowanych 4 h uznał, że jestem najlepszym MG, jakiego zna. Potem dosyć mocno ten pogląd zrewidował, ale zastrzyk dumy piechotą nie chodzi. 2005 rok
- gdy myśląc, że zbliża się mój kres doświadczeń RPGowych założyłem segregator na wszystkie postacie, jakimi grałem. 2007 rok.
- pierwszy moment, gdy usiadłem w gronie przyjaciół i kolegów, by razem wspominać nasze dawne przygody, opisując je jako infantylne i głupie, a jednak nieustannie się uśmiechając, rozumiejąc, że wtedy były dla nas czymś ważnym i niepowtarzalnym. 2006 rok.

21
Poleć notkę Poleć innym tę notkę
Waszym zdaniem...

~Można już skasować.

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
-1
(+1) [troll]
Miło że dołączyłeś Aureus.
15-08-2009 10:42
kitsune
Ocena:
0
(+1) [troll]
Dzięki wielkie, dodaję Cię :)
15-08-2009 13:59
Scobin
Ocena:
0
(+1) [troll]
Wspominki, wspominki. :-) Dzięki, że zechciałeś się podzielić.

"Jestem erpegowcem" – bardzo ważne i cenne zdanie!

---

Luboń, Luboń... Ha, z Lubonia nie tak daleko do Poznania... Hmm, hmm. ;-)
15-08-2009 21:10
Grimdark
Hmm...
Ocena:
-1
(+1) [troll]
Ciekawy artykuł, ale po co wprowadzać takie sztuczne podziały? Dla mnie każdy kto gra w RPG jest po prostu "erpegowcem" i chyba nie ma sensu się wywyższać.
16-08-2009 16:50
Aureus
Ocena:
0
(+1) [troll]
To nie artykuł matematyczny, ścisły, parasocjologiczny. Nie za bardzo zrozumiałeś jego treść, ale nie szkodzi: nie do wsyzstkich, jak widać, był adresowany. Dzięki za lekturę. : )
16-08-2009 17:13
Grimdark
Hmm...
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Właśnie chyba nie rozumiem co do mnie piszesz.
16-08-2009 18:26
Scobin
Ocena:
-2
(+1) [troll]
Moja interpretacja: erpegi mogą w większym lub mniejszym stopniu określać to, kim jesteś. Dla niektórych ważne jest głównie to, co dzieje się podczas gry. Inni w większym stopniu wiążą z RPG swój styl życia.

Można mieć wątpliwości co do tego, jak określać jednych i drugich (albo co do tego, czy taki zero-jedynkowy podział jest słuszny). Trudno jednak zaprzeczyć, że (a) ludzie faktycznie się pod tym względem różnią, (b) to dosyć istotna różnica.
18-08-2009 09:40
Grimdark
Hmm...
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Wiem, że tu są maniacy, co grają po 60 sesji, ale bez przegięć. Przecież nie można całe dnie turlać kostkami. W głowie mi się nie mieści, jak możecie coś takiego gloryfikować.

Od siebie polecę bractwo rycerskie. Pobiegacie sobie z mieczem (takim prawdziwym, nie papierowym), poszyjecie z łuku do tarczy, poprawicie kondycję. Ważne, że poczujecie się jak w prawdziwym średniowieczu na wlasnej skórze, a nie tylko w wyobraźni. Zresztą przyda się i na sesji, bo potem zabłyśniecie znajomością uzbrojenia i zwyczajów.
18-08-2009 16:27
Scobin
Ocena:
-2
(+1) [troll]
A to ktoś tutaj gloryfikuje całodniowe turlanie kostkami? :-) Aureus napisał, czym jest dla niego bycie erpegowcem – i nie ma tam nic o 60 sesjach w roku (pomijając już to, że zwykle sesja =/= turlanie kostkami).

Jeżeli chodzi o bractwo rycerskie, to ja pięknie dziękuję, ale odmówię. Kondycję poprawiam, robiąc pompki, biegając albo jeżdżąc na rowerze (przed wakacjami prawie codziennie ok. 10 km przez parę miesięcy, bo wynajmowaliśmy mieszkanie na obrzeżach Poznania i trzeba było regularnie dojeżdżać do centrum na zajęcia). Machanie mieczem i szycie z łuku nigdy mnie nie interesowało, a uzbrojenie i zwyczaje można poznać także w inny sposób. :-)

Bractwa rycerskie nie są dla mnie. Co oczywiście nie znaczy, że nie są fajne. :-)
18-08-2009 16:46
Grimdark
Hmm...
Ocena:
+1
(+1) [troll]
To po co te podziały na "prawdziwych erpegowców" i maluczkich? W czym te Wasze sesje są niby lepsze od moich?
18-08-2009 16:58
Scobin
Ocena:
-1
(+1) [troll]
"W czym te Wasze sesje są niby lepsze od moich?".

Nadinterpretacja. Tu nie ma żadnego wartościowania "lepsze-gorsze". Nie było też nic o "prawdziwych" erpegowcach i "nieprawdziwych" graczach.

Aureus zauważył różnicę, o której napisałem w przedostatnim komentarzu. Użył słów "erpegowiec" i "ktoś, kto gra w RPG", żeby ją podkreślić (i lepiej pokazać, jak to jest u niego, jak on to postrzega). I tyle.

Mówiąc tym językiem: nie każdy, kto gra w RPG, musi się czuć erpegowcem. Nie dla każdego rzeczy związane z erpegami muszą być ważną (niekoniecznie: najważniejszą) częścią życia. Dla Aureusa, jak rozumiem, są. Dla mnie też. Dla innych dokładnie taką samą funkcję mogą pełnić bractwa rycerskie. Nie widzę tu żadnego problemu. :-)

Jasne, takie zawężenie słowa "erpegowiec" może być ryzykowne, ale IMHO ma sens. Inaczej mówiąc: erpegowcem jest każdy, kto się nim czuje, dla kogo to ma funkcję "tożsamościową". Można nie czuć się erpegowcem i przychodzić na sesje np. po to, żeby po prostu raz w tygodniu fajnie się pobawić – czemu nie? :-) (inna sprawa, że zdziwiłbym się, gdyby np. kilkanaście lat grania w żadnym stopniu nie przekładało się na znajomości, zainteresowania itd.).
18-08-2009 17:18
Grimdark
Hmm...
Ocena:
0
(+1) [troll]
No właśnie nie rozumiem, czemu szukacie na siłę różnic. Chyba żeby się dowartościować. A ja się założę, że jak już przychodzi co do czego, to tacy samozwańczy "erpegowcy" po prostu grają słabo.
18-08-2009 19:52
Scobin
Ocena:
-1
(+1) [troll]
A ja nie rozumiem, dlaczego:

– doszukujesz się rzeczy, których nikt nie napisał (60 sesji, całe dni nad kostkami, "prawdziwi" erpegowcy, sesje lepsze i gorsze);
– akcentujesz "prawdziwe" miecze i "prawdziwe" średniowiecze, skoro sam przed chwilą zżymałeś się na "prawdziwych" erpegowców;
– diagnozujesz u Aureusa i u mnie potrzebę dowartościowania się (na podstawie paru wypowiedzi internetowych);
– piszesz, że umiesz ocenić, jak ktoś gra, zupełnie go nie znając;
– ja się tu jeszcze wysilam, mimo że już dwa moje dłuższe komentarze z próbami wyjaśnienia trafiły na krótkie odpowiedzi z przesłaniem: "Nie rozumiem, ale i tak coś jest z Waszymi poglądami [ostatnio też: z Wami] nie w porządku".

Nie rozumiem zwłaszcza tego ostatniego, ale moja chęć zrozumienia się wyczerpała. :-) Jeśli nie pojawi się już nic ciekawego, to z mojej strony EOT.
18-08-2009 20:14
szelest
Ocena:
+3
(+1) [troll]
Maniacy co grają 60 sesji w roku? O_o

A swoją drogą napisał ktoś, że zwykle sesja =/= turlanie kostkami...

To przepraszam co to jest sesja?
19-08-2009 08:56
Scobin
Ocena:
-1
(+1) [troll]
Sesja to między innymi turlanie kostkami, zresztą nie każda. :-)
19-08-2009 09:54
szelest
@Scobin
Ocena:
+3
(+1) [troll]
Czyli jak Gracze przychodza zagrać powiedzmy w DnD 4 edycje, i mają do rozegrania finałową walkę, która trwa powiedzmy te bite 3-4 godziny to tak naprawdę sesji nie było tak?;)
19-08-2009 10:03
Scobin
Ocena:
-1
(+1) [troll]
@Szelest

Zmieniasz front. Najpierw sugerowałeś, że każda sesja to turlanie. Teraz podajesz przykład sesji, która jest (w większości?) turlaniem. A weź jeszcze raz przeczytaj: "zwykle sesja =/= turlanie kostkami". Jak myślisz, co tam robi słowo "zwykle"? ;)

Swoją drogą: jeżeli wolisz, to możemy zmienić na "nie zawsze sesja = turlanie kostkami". Wtedy wilk będzie syty i owca cała. Bo kto wie, może faktycznie istotą większości sesji jest turlanie – ale rzecz jasna w ten sposób nie da się obronić tego, co zrobił Grimdark, utożsamiając "sesję RPG" z "turlaniem". ;>
19-08-2009 10:22
szelest
@scobin
Ocena:
+3
(+1) [troll]
Swoją drogą: jeżeli wolisz, to możemy zmienić na "nie zawsze sesja = turlanie kostkami".

Ano widzisz - od razu lepiej;)

Przeważnie na sesji robi się trzy rzeczy:
- gada,
- robi zapiski (karty postaci i inne mapki),
- rzuca kostkami/losuje karty

Ostatnio dochodzi coraz częściej czwarty element:
- używa tokenów - figurki, żetony itp

Element rozmowy występuje zawsze. Kostki mogą a nie muszą, podobnie z notatkami i tokenami.

19-08-2009 10:59
Scobin
Ocena:
-2
(+1) [troll]
OK, zgoda. :-)

A swoją drogą zabiła mnie jedna rzecz (stan na g. 11.15).

-2 dla komentarza:
Ciekawy artykuł, ale po co wprowadzać takie sztuczne podziały? Dla mnie każdy kto gra w RPG jest po prostu "erpegowcem" i chyba nie ma sensu się wywyższać.

+1 dla komentarza:
To po co te podziały na "prawdziwych erpegowców" i maluczkich? W czym te Wasze sesje są niby lepsze od moich?.

Konia z rzędem temu, kto mi uzasadni tę różnicę w ocenie tych dwu jakże różnych wpisów. :)
19-08-2009 11:15






Działy bloga

Ostatnie notki na blogu

Aktywność użytkownika

Blogują

30 VII :: rdo :: organizowanie sesji (4)
29 VII :: oddtail :: Sesja zaraz z rana, a natchn... (3)
29 VII :: amnezjusz :: Brak słów (3)
29 VII :: chimera :: Czarownik. Przygoda. (0)
29 VII :: Alice Mae :: Pola Elizejskie (1)
29 VII :: Burko :: Disciples III: Spalony kotlet... (5)
29 VII :: oddtail :: Szperacz (1)
29 VII :: ROL :: SZPERACZ wyszukiwarka graczy (30)